W tym celu należy przyjechać na casting do Warszawy z samego Krzeszowa. Tak jak
Stasiu Wesołowski Superstar, którego w wersji refleksyjno-intelektualnej można podziwiać na zdjęciu poniżej.

Tak więc Stasiu przyjechał, wykosił trzysta luda konkurencji i jako jeden z trzydziestu przeszedł do drugiego etapu. A to wszystko ponoć dzięki mojej sałatce z tuńczyka, która działa stymulująco na struny głosowe i pobudza intelektualnie. O dalszych sukcesach Staszka i mojej sałatki będę donosić sukcesywnie.
Oprócz zwyciężania w castingu Staszek i jego syn Adi zajmowali się chodzeniem po Warszawie w deszczu i budzeniem mnie o szóstej nad ranem.
Długo im tego nie zapomnę.

